film wyspa róży

Film Wyspa Róży (L’isola delle Rose) – recenzja

Za film Wyspa Róży (L’isona delle Rose) zabierałam się już od jakiegoś czasu i w końcu się udało. Wiem, że dużo osób uczących się włoskiego lubi wiedzieć “czy ten film jest dla mnie”. Przyznam szczerze, że sama nie pamiętałam o tym, że w ogóle istniało coś takiego. Z ciekawości, gdy będę we Włoszech, sprawdzę sobie szkolne podręczniki z historii żeby zobaczyć, czy było coś na ten temat. Pamiętajcie, że nie jestem specjalista jeśli chodzi o filmy. Nie znajdziecie u mnie typowej recenzji i krytyki, ale moje osobiste spostrzeżenia.

O czym jest film Wyspa Róży?

Film Wyspa Róży oparto na prawdziwej historii. Tytułowa Wyspa Róży to mikropaństwo wynikające z utopicznego podążania za wolnością pewnego inżyniera – Giorgio Rosa. Cała akcja filmu rozgrywa się pod koniec lat ’60 (głównie w 1968 roku). Giorgio Rosa chciał stworzyć swój świat, co najważniejsze niepodległy, skoro wymyślił, że wybuduje wyspę 500 metrów poza wodami terytorialnymi Włoch. W filmie ukazano cały proces – od pomysłu, poprzez różne trudności, po ogłoszenie niepodległości i wysadzenie wyspy.

Film Wyspa Róży oparty na faktach?

Na samym początku filmu pojawia się informacja, że jest on oparty na faktach. Pomimo tego, że całość faktycznie miała miejsce, film mocno koloryzuje dużo kwestii.

Przede wszystkim nie zgadzają się daty. Stworzenie czegoś takiego nie jest tak banalnie proste jak zostało to pokazane. W filmie od pomysłu do ogłoszenia niepodległości mija kilka miesięcy, podczas gdy w rzeczywistości samo stworzenie platformy zajęło kilka lat.

1 maja 1968 roku Giorgio Rosa ogłosił niepodległość wyspy, a 55 dni później, 25 czerwca, wyspa została otoczona przez pilotówki, tym samym uniemożliwiając komukolwiek dopłynięcie do wyspy. Podczas tej blokady strażnik wyspy i jego żona byli praktycznie uwięzieni na wyspie.

W lutym 1969 roku dwukrotnie próbowano wysadzić wyspę, jednak bezskutecznie. W ten sposób naruszono strukturę, która została całkowicie zniszczona w tym samym miesiącu przez sztorm.

Czy warto obejrzeć?

Uważam, że tak. Film jest bardzo przyjemny w oglądaniu, język jest dość jasny, czasem używa się kolokwialnych wyrażeń, ale w dużej mierze jest to ładny język włoski, z którego dużo możecie wynieść dla siebie.

Film oglądałam oczywiście po włosku, ale z polskimi napisami bo nie oglądałam go sama. Muszę przyznać, że tutaj faktycznie napisy w większości bardzo dobrze oddają sens tego co się dzieje, ale jeśli zapisujecie sobie jakieś wyrażenie radzę Wam najpierw sprawdzić czy faktycznie zostało ono dobrze przetłumaczone. Nie zapominajcie, że napisy do filmów rządzą się swoimi prawami i nie zawsze są one tłumaczeniem słowo w słowo wypowiedzi, którą słyszycie.

Piękne są również scenografie i kostiumy. Czuć te lata ’60 i fajnie popatrzeć na Bolonię i Rimini w takich pełnych saturacji kolorach.

Należy pamiętać, że to jest film oparty na faktach, a nie film dokumentalny. Zabawne dialogi, klimat dyskoteki na wyspie, wmieszane historie osobiste bohaterów dodają całości lekkości, przez co bardzo przyjemnie się ogląda ten film.

Dajcie mi koniecznie znać czy już widzieliście ten film. Jestem ciekawa Waszych opinii na ten temat!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zapisz się na listę oczekujących Interesuje Cię ten produkt, a nie jest teraz dostępny? Pozostaw nam e-mail, a otrzymasz powiadomienie gdy produkt pojawi się w sklepie. Już teraz zapisz się na listę oczekujących!
Przewiń do góry