Placuszki z kwiatów cukinii

Ostatnio na moim profilu na Instagramie dużą furorę zrobiła informacja o kwiatach cukinii i dyni, które zerwałam żeby przyrządzić placuszki z nimi 🙂 obiecałam artykuł na ten temat więc oto on!

Przede wszystkim chcę powiedzieć kilka słów o samych kwiatach. Sporo rzeczy dowiedziałam się całkiem niedawno bo we Włoszech zawsze kupowaliśmy gotowe zerwane kwiaty i nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym za bardzo. Przede wszystkim najczęściej w sklepach i przepisach jest mowa o fiori di zucca, co w tłumaczeniu daje nam kwiaty dyni. Jednak tak naprawdę wszystkim chodzi o kwiaty cukinii, więc po włosku powinny to być fiori di zucchina :)Jeśli macie własne grzędy i sadzicie cukinie lub dynie, to musicie wiedzieć dwie rzeczy:

  • zarówno kwiaty jednej, jak i drugiej rośliny są jadalne,
  • zrywając te kwiaty, nie pozbywacie się owoców!

Zwróćcie uwagę, że taka cukinia ma dwa rodzaje kwiatów: takie, które rosną nisko przy samym KORZENIU oraz takie “dzikie” na długich łodygach. Należy zerwać właśnie te drugie, gdyż z nich nie będzie owoców. Niezerwane po prostu wyschną i opadną.

Czyszczenie kwiatów

Jak już mamy kwiaty to przechodzimy do najbardziej nudnej części: czyszczenie kwiatów. Łodygi należy usunąć, działki kielicha (te frędzle, które są w dolnej części kwiatu) i pręcik (wewnątrz) również, bardzo ostrożnie żeby nie uszkodzić kwiatu. Następnie płuczemy pod bieżącą wodą, zarówno środek jak i część zewnętrzną. Umyte kwiaty kładziemy na ręczniku papierowym lub na ściereczce żeby wyschły.

Placuszki z kwiatów

Najczęściej gdy przychodzi pora na kwiaty w polu to przygotowuję smażone placuszki z kwiatami.Ciasto przygotowuje się jak na naleśniki (chociaż dobrze żeby było trochę gęstsze), tylko oprócz mleka dodaje się trochę piwa do niego 🙂 poza tym zamiast cukru, lepiej dać trochę soli i pieprzu. Tak więc ostateczne składniki na ciasto to: mąka, jajko, mleko, piwo, sól, pieprz.

Co dalej?

Na placuszki jest kilka sposobów. Można same kwiaty zanurzyć w cieście i usmażyć je, ja jednak wolę wersję z nadzieniem. Przykładowe opcje nadzienia:

  • mozzarella lub inny ser
  • mozzarella z kawałkiem rybki anchois (moje ulubione!)
  • mozzarella i prosciutto.

Jak widać, mozzarella to podstawa 🙂 ja zazwyczaj parę godzin przed smażeniem placuszków kroję mozzarellę na plastry, a następnie w paski i obsuszam ją trochę na ręczniku papierowym. Dzięki temu będzie mniej problemów podczas smażenia :)Jeśli chodzi o rynki anchois (po włosku “le alici“), to w Polsce dość ciężko je znaleźć w zwykłych sklepach, ale w mojej okolicy zawsze udaje mi się je znaleźć np. w Kauflandzie. Ważne jest, żeby na jeden placuszek dać tylko mały kawałek rybki bo są one bardzo słone.

Kawałki mozzarelli (jeśli chodzi o długość i szerokość) dobierajcie w zależności od wielkości kwiaty tak, żeby udało się dobrze zamknąć kwiat z nadzieniem w środku. Ja zazwyczaj trochę skręcam końcową część płatków.

Smażenie

Smażymy każdy placuszek osobno na oleju. Oczywiście jeśli mamy sporą porcję kwiatów to prawdopodobnie trzeba będzie też wymienić olej po kilku patelniach placuszków. Gdy będą one się smażyć na zbyt ciemny kolor zamiast złotego, jest to oznaka, że warto wymienić olej. Jeśli zdecydujecie się na wersję z mozzarellą w środku uwaga podczas przekręcania placuszków na drugą stronę bo olej może pryskać (często z mozzarelli wytrąca się woda podczas obróbki termicznej).

Smacznego!


Zobacz inne wpisy z przepisami:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zapisz się na listę oczekujących Interesuje Cię ten produkt, a nie jest teraz dostępny? Pozostaw nam e-mail, a otrzymasz powiadomienie gdy produkt pojawi się w sklepie. Już teraz zapisz się na listę oczekujących!
Przewiń do góry